Czy uważasz, że Politechnika Łódzka jest uczelnią przyjazną niepełnosprawnym?
Mówiąca strona

Strona dostępna dla osób niewidomych i słabo widzących zgodnie ze standardami Konsorcjum W3C (World Wide Web Consortium, www.w3.org) i WAI (Web Accessibility Initiative, www.w3.org/WAI).

Polecamy

serwis poświęcony działalności PFRONu

 

 

 

 

Ustroń 2010

Jak oderwać się od szarej rzeczywistości? Jak zapomnieć na chwilę o chorobie i naszych ograniczeniach? Jak pokonać nasze słabości z pomocą nowo poznanych ludzi, którzy w kilka chwil stają się nam bliscy?

Odpowiedź na to pytanie mogłaby być bolączka dla wielu filozofów, dla nas jest banalna. Ponad to odpowiedź ta przywołuje najmilsze wspomnienia minionego lata…

Zacząć należy jednak od początku…

W 2010 roku po raz kolejny został zorganizowany lipcowy wyjazd w góry. Wyjechało na niego zaledwie kilkanaście osób. Zaledwie, a może aż…? Nie nam to osądzać.
Mała miejscowość- Ustroń nad Wisłą i hotel przystosowany dla osób niepełnosprawnych, to było to czego nam potrzeba, dlatego tam się znaleźliśmy.

Każdy dzień wyjazdu przynosił nam coś nowego. Nowe wrażenia, kolejne widoki. Jedyną rutyną, która napotkała nasze wakacje były posiłki, a także rehabilitacje. Jednakże były one przyjemnym elementem. Do każdego z nas został dopasowany jak najlepszy zestaw zabiegów z elastycznymi rehabilitantami, którzy dostosowali nasz grafik wedle naszego zapotrzebowania.
Po każdym odprężającym poranku można było wyjść naprzeciw naszym słabościom, a także naszemu głodowi przygody i wyruszyć w drogę, był coś przeżyć i nacieszyć oko przepięknymi widokami.

Z przyczyn technicznych czasem musieliśmy się rozdzielać. Część z nas wędrowała, gry reszta podążała samochodami, wjeżdżając jak najwyżej się da. Spotykaliśmy się jednak wszyscy w tym samym miejscu, każdy z innymi wrażeniami do opowiedzenia.
Popołudnia mijały właśnie w taki sposób. Wędrówki, zwiedzanie, spędzanie czasu nad rzeką…
Warto wspomnieć o najmilszych niespodziankach organizatorów.

Pierwszą z nich był wjazd wyciągiem na Czantorię, który był możliwy dla każdego z nas dzięki operatorom maszyny (za co wielki ukłon w ich stronę).

Drugą niespodzianką był wyjazd na baseny. Największe odprężenie podczas wyjazdu. Groty solne, jacuzzi lecznicze… Brak słów, maksimum relaksu.

Po każdym powrocie mięliśmy chwilę na odpoczynek, a także na korzystanie z tego co zostało nam zaoferowane ( gra w mini golfa, tenis, sauna, jacuzzi).

Wieczory spędzaliśmy na spotkaniach, na których pojawiał się każdy. W zależności od naszego samopoczucia organizowaliśmy czas i wybieraliśmy zajęcie: szkolenia prowadzone przez organizatorów, oglądanie filmów, gra w karty, czy też zwykłe rozmowy.

Tak w piorunującym tempie mijał dzień po dniu.

Ciężko wyrazić to co się działo, i jak było w słowach. Trzeba być wśród nas. Trzeba przeżyć ten wyjazd, by zrozumieć tę magię.

Jedno jednak bez wątpienia można stwierdzić:

Otóż, jeśli ktokolwiek myśli, że dla niepełnosprawnych istnieją bariery i mury, myli się. Dla nas wyznaczone są jedynie granice, które chętnie i często przekraczamy wyznaczając dla siebie co raz to szersze horyzonty…